Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Potwór. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Potwór. Pokaż wszystkie posty

sobota, 12 sierpnia 2017

Od Drew CD Noora

          Już wychodziła, już za moment będę mógł iść wreszcie odpocząć...
          A jednak nie. Postanowiła wrócić. Żeby się przedstawić. Seryjnie?
          Kontakt wzrokowy. Miałem wrażenie, że dziewczyna próbowała mnie przestraszyć. Niech próbuje, ile chce. W tym ze mną nie wygra, nie ma szans.
          Zakodowałem jej imię. Uważała, że nie jestem taki straszny, tak? Hoho, niezwykłe. Zazwyczaj ludzie przede mną uciekają...
          Ująłem jednak jej dłoń.
– Drew. I jakkolwiek się nie nazywasz, i tak jesteś łamagą. Umiejętność patrzenia pod nogi jest umiejętnością przydatną. – dodałem chłodno, wstając ze stołka. Nie zerwałem kontaktu wzrokowego, patrząc teraz jednak w dół. Przewyższanie ludzi wzrostem jest przydatne. Szczególnie gdy chce się zmusić kogoś do wyjścia. – Skoro przyniosłaś kurtkę, masz nową torbę i się już przedstawiłaś, to mogłabyś udać się w stronę drzwi. Już trzeci dzień nie mam okazji, by odpocząć, więc chciałbym już mieć spokój. – Ruszyłem do przodu, zmuszając ją do wycofania się do wyjścia.

          Drzwi otworzyłem z rozmachem, sięgając nad nią. A gdy już się otworzyły, usłyszałem przerażony pisk.
          I ja, i Noora spojrzeliśmy się w kierunku źródła dźwięku. Stał tam taki chłopaczek, młody, najwyraźniej ze średniej warstwy społecznej. Do tego był totalnie przerażony.
          Spojrzałem na niego wyczekująco, czekając na wytłumaczenie, czego ode mnie chce.
          – Dz-zień d-dobry Panu, j-ja m-mam do pana prośbę... – zaczął, jąkając się ciągle. Zdołał wytłumaczyć, że w lesie przy farmie jego ojca grasują jakieś drapieżniki i od jakiegoś czasu codziennie mordują bydło. Ciężka sytuacja. Nawet poturbowały jego ojca i staruszek został przykuty do łóżka. Groziło im bankructwo.
          Znałem ich. Co jakiś czas robiłem dla nich siodła bądź inne rzeczy. Tym bardziej było mi ich szkoda.
          Westchnąłem. Nie miałem właściwie wyboru, no...
          Chwyciłem kurtkę, wypchnąłem dziewczynę za drzwi i zamknąłem je na klucz.
          – Wisicie mi cielaka – oznajmiłem i ruszyłem długimi krokami przed siebie.
          Wyminąłem dziewczynę, a chłopaczek musiał biec, by mnie dogonić.
          Załatwię te bestie, rozprostuję wilcze kości i wtedy już nikt mnie nie ruszy.


          «
Noora? | Pobawisz się w śledzia? x3»

Od Noory CD Drew

          Zaprowadził mnie do swojej pracowni i gestem dłoni wskazał niedużą kanapę. Bez słowa usiadłam na niej wyprostowana, obserwując wszystko dookoła. Mężczyzna był odwrócony do mnie plecami. W pomieszczeniu panowała gęsta atmosfera milczenia. Jedynym dźwiękiem przerywającym ciszę był dźwięk otwieranych szafek. Promienie słoneczne wpadały przez okno idealnie na stół, na którym wysoki mężczyzna wykonywał swoją pracę. Nagle ziewnął, po czym odwrócił się do mnie.
          – Gotowe – powiedział. W jego głosie dało się wyczuć spokój. Podniosłam się ociężale z kanapy, która była aż nazbyt wygodna. Podał mi nową torbę do ręki. Wykonana została z tego samego materiału co poprzednia, wydawała się jednak mocniejsza i jakaś… Ładniejsza. Na mojej twarzy pojawił się szczery uśmiech od ucha do ucha. Rzadko kiedy kupowałam sobie coś nowego. A taki gest z jego strony wydawał się dla mnie wybawieniem. Dopiero po parunastu sekundach zorientowałam się, że patrzyłam na chłopaka z rozdziawioną gębą. W tamtym momencie prawdopodobnie przypominałam uradowanego szczeniaka.
          – Dziękuję – powiedziałam szczerze. Chłopak skinął tylko głową, nie dając mi żadnej konkretnej odpowiedzi. Powolnym krokiem skierowałam się do drzwi. Złapałam za klamkę i już miałam wychodzić, ale do głowy wpadł mi zupełnie głupi pomysł. W sumie to nieznajomy nie wydawał się taki zły. Co mi szkodziło się po prostu przedstawić? Rzemieślnik nie wydawał się jakiś tragicznie niebezpieczny, czy przerażający jak mówił mój przyjaciel. Przeciwnie… Był chamski aż nazbyt, ale w sumie co mu się dziwić? Ja sama potrafiłam nieźle dać w kość przy gorszym dniu, czy odrobinie zmęczenia. Przystanęłam więc w drzwiach, po czym odwróciłam się do niego, patrząc mu odważnie prosto w oczy. Wyprostowałam się lekko. Zawsze lubiłam mieć bezpośredni kontakt z moim rozmówcą. Nie lubiłam, gdy inni uciekali ode mnie wzrokiem. Ukazywało to ich słabość. W takich przypadkach wiedziałam, że mam znaczną przewagę nad rozmówcą.
          – Noora. Brzmi lepiej niż łamaga. – Zaśmiałam się cicho i podałam mu rękę. – Może nie jesteś wcale taki straszny. – powiedziałam półżartem.



          «Drew? | No i co mi powiesz? ^^»

Od Drew CD Noora

          Dotarłem do domu. Wściekłość trochę opanowała moją senność, więc miałem okazję, by uprzątnąć pracownię. Sporo tego było, skrawki skóry, kawałki drewna, puste puzdereczka po ozdobach i różnych preparatach. Do tego mnóstwo narzędzi, a wszystko porozrzucane po całej podłodze. Robota, jeszcze więcej roboty... Później naprawdę padnę na twarz.
          Nie zdążyłem zrobić zbyt dużo, gdy usłyszałem pukanie do drzwi. Szybko poszedłem otworzyć.
          Spojrzałem na postać stojącą za progiem. Skądś ją kojarzyłem, ale skąd...?
          A, no tak. Ta łamaga z karczmy. Przyszła się poskarżyć, czy co?
          Ha, jednak nie. Przyniosła moją kurtkę. I przy okazji mnie zwyzywała. I rozerwała swoją torbę.
          Cóż, zwróciła mi kurtkę, którą spisałem na straty. Miło, mimo wszystko. A wtedy ja nie byłem zbyt miły...
          Westchnąłem.
          – Czekaj, łamago. Może i jestem skurwielem, ale dzięki za kurtkę. – Dziewczyna zatrzymała się i odwróciła do mnie. – ... I nie jestem wcale taki zły. Wejdź, to zrobię ci tę torbę – burknąłem, robiąc przejście. Przez kilka chwil dziewczyna spoglądała na swoją torbę, po czym powoli przeszła obok mnie.
          – Prosto, tamten pokój – wskazałem na pracownię, zamykając drzwi wejściowe. Szedłem za nią.
          W pracowni posadziłem ją na samym końcu pomieszczenia, gdzie stała kanapa dla „gości”, karafka z wodą, szklanki i jakieś ciastka.
          Podała mi pustą torbę. Od razu usiadłem na stołku, tyłem do niej. Przyjrzałem się torbie, ale chyba nie dało się już nic zrobić... Ale zrobi się taką samą, tylko mocniejszą.
          Całkowicie zatapiając się w pracy, wybrałem z małego magazynku pod stołem identyczny materiał i arkusz miękkiej, ale mocnej skóry. Wzorowałem się na starej torbie i dość szybko uszyłem identyczną, ale ze skórzaną podszewką, dużo mocniejszą i bardziej wytrzymałą. Dopracowałem jeszcze kilka szczegółów, ziewnąłem i się odwróciłem.
          – Gotowe.


          
          «Noora?»

Od Noory CD Drew

          Chwilę trwało, zanim udało mi się otrząsnąć po mocnym uderzeniu o podłogę. Czułam na sobie wzrok wielu osób. Większość z nich odsunęła się od nas znacznie. Chyba domyślali się, co właśnie nastąpi. Potrząsnęłam zdezorientowana głową, po czym podniosłam ją do góry. Zmierzyłam wściekłego nieznajomego oceniającym wzrokiem. Był wysoki, bardzo wysoki, nie wydawał się brzydki, ale na jego twarzy można było zauważyć zmarszczki złości.
          Złość piękności szkodzi złotko, mruknęłam zdenerwowana pod nosem. Jednak ten już wychodził z karczmy. Podniosłam się z podłogi, otrzepałam swoje ubranie, miałam już wychodzić, gdy na krześle zauważyłam coś dużego. Doskoczyłam do krzesła, złapałam rzecz i szybko popędziłam do swojego pokoju. Na górze usiadłam na łóżku i powolutku zaczęłam oglądać moją nową zdobycz. Okazała się nią gruba, ciężka kurtka wykonana ze skóry. Nie umiałam stwierdzić jakiej, gdyż moje umiejętności krawieckie były tak nikłe, że miałam problemy z zaszyciem małej dziurki w spodniach, czy przyszyciem guzika. Przejechałam dłonią po skórze, z zewnątrz była twarda i niemiła w dotyku, lecz wewnątrz okazała się bardzo mięciutka… Zamyśliłam się na chwilę. Nie wiedziałam do końca co z nią począć. Była na mnie znacznie za duża… Nie opłacało mi się jej nosić, mogłam ją sprzedać. Na oko mogłabym dostać sporą sumkę za takie dzieło, ale w sumie nie byłam złodziejką. Nie czułabym się z tym dobrze. Postanowiłam więc odnaleźć nieznajomego i oddać mu to, co jego. Chociaż zdecydowanie sobie na to nie zasłużył. Spakowałam kurtkę do mojej materiałowej torby, która ledwo wytrzymywała taki ciężar.
          Wróciłam na salkę główną i podeszłam do mojego przyjaciela, który był wyraźnie zajęty.
          – Ej, mogę ci zająć sekundkę? – zapytałam, podrzucając moimi perłowymi włosami. Chłopców zawsze to intrygowało, a mężczyzn podniecało. Zrobiłam uroczą minkę i zapytałam słodkim głosikiem – Wiesz może, kim był ten chamski typ z rana? – Młodzieniec przeniósł na mnie wzrok, nie przestając czyścić kufli po piwie.
          – Mówisz o tym, co zrobił tyle zamieszania? – powiedział z niechęcią w głosie. – To bestia. Każdy z nas to wie, dużo krąży o nim plotek. Jest rzemieślnikiem, pracuje tu niedaleko. Tworzy piękne rzeczy, jednak drogo one kosztują, więc możemy pomarzyć o czymkolwiek od niego. – Spojrzał na mnie smutno. Mój przyjaciel uwielbiał różne błyszczące drobiazgi, jeśli cokolwiek było piękne, marzył o tym, aby to posiadać. – Czemu właściwie o to pytasz?
          – A tak z czystej ciekawości – powiedziałam wymijająco. – Muszę iść, będę wieczorem. – Posłałam chłopakowi całusa i wyszłam. Szłam przed siebie, aż nagle zauważyłam malutki napis informujący mnie, że dotarłam tam, gdzie chciałam. Zapukałam pewnie do drzwi. Nie musiałam długo czekać. Otworzył mi ten sam, wysoki mężczyzna, którego spotkałam rano.
          Spojrzał na mnie bez zainteresowania.
          – Chcę cię tylko poinformować, że jesteś niezłym skurwielem. Znaj moją dobroć. – Szybkim ruchem wyciągnęłam kurtkę z torby, która rozerwała się mocno pod wpływem siły i ciężaru. Pominęłam to i rzuciłam, a przynajmniej próbowałam, kurtkę nieznajomemu pod nogi i odwróciłam się na pięcie.



          «Drew?»

Od Drew CD Noora

          Ostatnio miałem strasznie dużo roboty. Ci wszyscy bogaci panowie, którzy myślą, że pieniądze załatwią im wszystko, są irytujący. Uważają, że wystarczy zapłacić, i to, czego chcą, pojawi się jak wyczarowane. To, że nad jednym takim ozdobnym siodłem siedzi się kilkanaście godzin do nich nie dociera, wszystko chcą mieć już, natychmiast.

          Nie spałem dwie noce, męcząc się nad dwoma takimi siodłami i uzdami. Wszystko musiałem ręcznie ciąć, szyć, wytłaczać i przygotowywać. Rąk właściwie już nie czułem, były tak zdrętwiałe.
          Musiałem jakoś odreagować, odprężyć się. A czy istnieje miejsce lepsze niż bar, w którym ktoś może obić komuś mordę, jak to się często w barach dzieje. Można też napić się czegoś dobrego, mocniejszego....
          Tak, teraz to zdecydowanie najlepszy możliwy pomysł.
          Przez kilka chwil siedziałem jeszcze na stołku w pracowni, próbując zmusić się do wstania. Z jednej strony i tak trzeba było, a z drugiej siedziałem tu już tak długo, że było mi niewiarygodnie wygodnie...
          Wreszcie udało mi się wstać. Przeciągnąłem się, opierając dłonie o sufit.
          Musiałbym poszukać czegoś wyższego.... Ech
          Chwyciłem swoją torbę i ruszyłem do drzwi. Musiałem się w nich oczywiście schylić, już za dużo nabiłem sobie guzów.

          Zamiast do baru poszedłem jakiejś karczmy, czy czegoś takiego. Zrobiłem to, bo mój żołądek zaczął domagać się jedzenia... I to z wilczą siłą. Zbyt mało jadłem na czas tej roboty, no ale nie miałem czasu. Ledwo skończyłem. Mój organizm spalił wszelakie zapasy, jakie posiadał....
Ale, wynagrodzę to sobie. Zamówię sobie całego cielaka, a co. Zarobiłem, wolno mi.

          Na miejscu zająłem wolne miejsce. Nie mieli co prawda cielaków ani owiec, czy czegoś podobnej wielkości, więc zamówiłem połowę wołu.
I pochłonąłem ją, nawet na chwilę nie przerywając posiłku. Wreszcie czułem się najedzony. Widziałem, że ktoś patrzy na mnie iście przerażonym wzrokiem, ale nie obchodziło mnie to. Teraz mógłbym iść spać.
          Zostałem jednak jeszcze przez jakiś czas, popijając sobie drinka.
          Już mi się ziewało...
          Nagle jednak usłyszałem jakieś pokrzykiwania, czy coś takiego, ale się nie przysłuchiwałem. Zwróciłem na to uwagę, dopiero gdy jakaś osóbka weszła na coś, co chyba miało być rodzajem sceny.
          Przyjrzałem się jej. Nie wiedziałem jeszcze, co miała zamiar robić, ale była wysoka... I płaska, aż chciało się wykrzyknąć A cycki gdzie zgubiłaś?.
          Zatrząsłem się od niemego śmiechu, wciąż na nią patrząc. No, ale brzydka to nawet nie jest.
          Wtedy zaczęła robić jakieś wygibasy. Przyglądałem się temu z uniesioną brwią. Siedziałem blisko i widziałem, że nawet nieźle jej to wychodziło.
          Ale, ale
          Pod jej nogami leżała butelka. Potknęła się... I zleciała prosto na mnie. Aż stół się zatrząsł i wylał się mój drink...
Wkurzyło mnie to. Baaardzo.
          Gniewnie wstałem, nie zważając na to, że zrzuciłem ją na ziemię.
– Jak nie potrafisz patrzeć pod nogi, to najlepiej nawet nie wstawaj – syknąłem, chwytając swoją torbę i kierując się do wyjścia. Na szczęście zapłaciłem za posiłek z góry.

          Już dość daleko od tamtego miejsca zauważyłem, że zapomniałem kurtki... Ech. Pewnie i tak ktoś już ją sobie przywłaszczył, sam ją szyłem, i wyszła naprawdę pięknie. Albo ktoś się ucieszy z tej skóry, albo sprzeda ją za grube pieniądze... Trudno
          Szedłem powoli do domu....


          «Łamago? x3»

sobota, 5 sierpnia 2017

Bestia usiłuje zabić to co najbardziej kocha








DREW ANDERSON
Dru
X lat • Mężczyzna • Zmiennokształtny || Wilkołak
STANOWISKA
Stajenny • Trener zwierząt • Rymarz • Vigilante
| ⧪art made by omupied⧪ |

//CHARAKTER//
Dru ma dość zawiły charakter. Jest on równie „podwójny” co on sam. Jest spokojny, zrównoważony, ale tylko, gdy się tego od niego oczekuje. W głębi duszy pozostaje dzikim stworzeniem, wilkiem w ludzkiej skórze. Jest bardzo sprytny, przebiegły i ostrożny, gotowy w każdej chwili się bronić, bo uciekać nie ma zamiaru. Chociaż, właściwie można powiedzieć, że gdy jest w postaci Bestii, z wyglądu niebezpiecznej i krwiożerczej, jest milszy niż jako człowiek. Jako mężczyzna jest dość opryskliwy, zdarza mu się marudzić. Czasem zachowuje się też troszkę dziecinnie, chociażby pokazując język. Będąc przerośniętą mieszanką jakby wilka z gorylem, wciąż jest uważny, ale bardziej przypomina półdzikiego psa. Czasem da się nawet pogłaskać, a co. Jednakże obojętnie czym właśnie jest, nie jest taki zły. Potrafi z własnej woli komuś pomóc, nie chcąc nic w zamian. I można go też oswoić...

//MOTTO//
„Nic nie jest naprawdę takie, jakie się być wydaje. Nie wolno wierzyć w tą iluzję, bo potem może boleć”

//APARYCJA//
Zacznijmy od formy ludzkiej, tej raczej łatwiejszej do opisania. Dru jest dość przystojnym, postawnym mężczyzną, przebijającym wzrostem dwa metry. Ciało ma mocne, umięśnione od różnych prac, skórę odrobinkę ciemniejszą, z lekka nawet złotawą, nadającą mu trochę bezwiekowy wygląd. Jego włosy są ciemne w kolorze wahającym się od czerni do ciemnych szarości. W całej jego twarzy odcinają się równe, białe zęby z lekko szpiczastymi kłami, czasem widocznymi zza bladoróżowych warg, i oczy. Oczy, które jako jedyne z całej jego postaci nie wydają się należeć do kamiennej figury, w kolorze żywego, płonącego błękitu. Zdają się wręcz lśnić. Nosi ciemne ubrania, dzięki którym często pozostaje niezauważony. Jakie, to zależy, co pierwsze chwyci z szafy. W postaci wilkołaka jest potężną bestią, mierzącą ponad trzy metry wysokości, a prawie cztery, gdy całkiem się wyprostuje. Wilcze oczy, tak jak ludzkie, świecą intensywnym błękitem. Zęby ma długie i ostre, pysk typowo wilczy a łeb potężny. Jego ciało pokryte jest szarą, długą sierścią. Przy delikatnym dotknięciu wydaje się szorstka i nieprzyjemna, jest to jednak tylko włos wierzchni, chroniący go przed deszczem i upałem. Warstwa spodnia, krótsza i gęsta, jest delikatna i miękka jak puch, grzejąca zimą. Gdy się zamoczy, chroni przed utratą ciepła, tworząc połyskliwą i mocną warstwę. Ale jest też świetną poduszką. Na rękach, czy może przednich łapach, ma kościane, długie wypustki, pokryte twardą, przypominającą pancerz skórą. Dla osób nieprzyzwyczajonych i ze słabym sercem może oznaczać śmierć przez zawał. A dla tych, których naprawdę chce zabić, ma w zanadrzu pazury mogące bez problemu rozedrzeć zbroję W obu postaciach jest bardzo silny, nie męczy się szybko. Problemem jest jednak to, że nie zawsze potrafi dozować swoją niszczycielską siłę...

//HISTORIA//
Urodził się w dość niezwykłych okolicznościach. Jakiś miesiąc przed planowanym porodem, jego rodzice mieli wypadek, jadąc leśnym duktem. Zostali zaatakowani przez wilkołaka, oszalałego od żądzy krwi. Ojcowi Dru udało się go zabić, stworzenie zdołało jednak pokąsać jego matkę. Biedna kobieta żyła jeszcze kilka dni, aż wzięła ostatni oddech, wydając na świat swojego potomka. Ugryzienia miały swoje skutki. Podziałały i na matkę, i na nienarodzone wtedy dziecko. Dru nie zmienił się w bestię, zależną od księżyca i głodu, lecz dzięki organizmowi swojej matki, który „przesiał” niepotrzebne geny, stał się zmiennokształtnym, całkowicie zyskując kontrole nad swą wilczą naturą. Przez ponad dziesięć lat wychowywał go ojciec, lecz zmarł podczas epidemii. Młody Dru pomagał w swojej wiosce, gdyż choroba zdawała się uderzać wszędzie wokół, w ludzi i w zwierzęta, ale nie w niego. W ten sposób wymarli wszyscy. Jeszcze przez długi czas chłopak mieszkał tam sam, hodując rośliny i polując, przez jakiś czas żywiąc się też mięsem zmarłych, zarówno zwierząt, jak i ludzi. Parę lat później, czując, że jest dość silny, by iść dalej, ruszył. Wędrował po miastach, szukał roboty... Aż znalazł gildię, która go przyjęła... Osiedlił się tam na stałe, no i jest.

//RASA//
W pewnej części zapewne jest człowiekiem, bardzo możliwe jest jednak, że ma domieszkę innej krwi, jako że biologiczni rodzice są nieznani i wskazują na to pewne niezwykłe cechy.

//UMIEJĘTNOŚCI//
Jest bardzo silny i szybki, ma bystry umysł i zdolności twórcze. Do tego dochodzi zdolność transformacji.

//ZAINTERESOWANIA//
Lubi zajmować się tresowaniem zwierząt, tworzyć coś z różnych materiałów (a naprawdę piękne rzeczy wychodzą spod jego palców) czy po prostu usiąść gdzieś, w jakimś barku czy na rynku, i poobserwować ludzi nad szklanicą czegoś mocniejszego.

//MIEJSCE ZAMIESZKANIA//
Ma takie swoje małe mieszkanko...

//BROŃ//
Sam jest swoją bronią.

//RELACJE//
ORIENTACJA: Raczej nieokreślone, chociaż docenia piękno obu płci, więc zapewne jest biseksualny
PARTNER: {BRAK}
RODZINA: Zarówno matka, jak i ojciec, nie żyją. Rodzeństwa nigdy nie miał

//CIEKAWOSTKI//
◾ Ma takie czułe miejsce za uchem...
// Drew //

AUTOR: AFRYKA

czwartek, 3 sierpnia 2017

Od Noory

          Poranne promienie słoneczne wbijały się przez okna, odbijając się na mojej twarzy. Jęknęłam cicho, próbując ochronić się kołdrą. Pierzyna pachniała stęchlizną. W dotyku wydawała się mokra i brudna. Starałam się jednak nie zwracać uwagi na te drobne niedogodności.

          Lepsze to niż nic – powtarzałam sobie zawsze. Poprzedniego dnia pracowałam do późna i jedyne, o czym marzyłam to odrobina spokoju, którego nie zaznałam od dłuższego czasu. Zamknęłam oczy, przekręcając się na drugi bok, aby ochronić się przed światłem. Na próżno. W pokoju zrobiło się tak jasno, że nie sposób było zasnąć. Odrzuciłam śmierdzącą kołdrę na bok i powoli zeszłam z łóżka. Pokój w tej karczmie był mały i ciasny, ale to jedyne, na co było mnie aktualnie stać. Jakimś cudem udało mi się dojść do dużego lustra na drzwiach. Spojrzałam na swoje odbicie. Przeraziłam się bardzo. Wyglądałam jak trup. Moje jasne włosy były bez połysku, matowe i cienkie okalały mi twarz. Oczy nie migotały już jak zwykle, były ciemne i puste. Jednak największą uwagę przykuwały wielkie wory pod oczyma i sine, suche usta. Szybkim krokiem podeszłam do mojej dużej, materiałowej torby, którą nosiłam zawsze przy sobie. Trzymałam tam trochę ubrań, „kosmetyków” i jedzenia. Wyjęłam z niej małe zawiniątko, w którym trzymałam przybory do makijażu, po czym wróciłam na miejsce. Usiadłam przed lustrem po turecku i zaczęłam się malować. Gdy skończyłam, posłałam sobie uśmiech zadowolenia. Ubrałam się w długą, obcisłą, czarną sukienkę z wiązaniem na plecach. Włożywszy buty, rozczesałam grzebieniem włosy. Zerknęłam po raz ostatni w swoje odbicie i szybkim krokiem wyszłam z pokoiku. Gdy zeszłam na dół do karczmy, okazało się, że nie jest wcale tak wcześnie, jak myślałam. Nagle usłyszałam krzyk mojego przyjaciela:
          – Noora! – Wyskoczył zza baru. Wydawał się być czymś niezwykle niezadowolony. – Nu jest tancerką, gimnastyczką, akrobatką… Specjalistka od zabawiania ludzi! Może zaszczycisz nas występem? – Posłał mi błagalne spojrzenie. W jego oczach można było zauważyć skrajne zmęczenie. Chłopak pracował do późna całymi dniami. Starałam się jakoś mu pomagać, lecz sama miałam inne problemy na głowie.
          Kiwnęłam niepewnie głową, po czym stanęłam w wyznaczonym miejscu. Zrobiłam kilka podstawowych ruchów, wszystko szło idealnie, pełna gracji ruszyłam, aby wykonać ostatnią pozę, lecz nagle potknęłam się o małą butelkę i runęłam jak długa przed siebie na jakiegoś nieznajomego.



           «Nieznajomy? Hehe»

środa, 2 sierpnia 2017

Chodź, wypijemy za prawdziwych przyjaciół i za inne brednie za dziewczyny, które są nam wierne, bo sami jesteśmy wierni, i za to, że jesteśmy tego tak ślepo pewni








Noora Amelie Larsen
Nu • Ame
17 lat • Kobieta • człowiek i wróżka
STANOWISKA
Akrobatka • Tancerka uliczna • Gimnastyczka na pokazach.
| ⧪art made by Kristina Sergeeva⧪ |

//CHARAKTER//
Noora uwielbia być w centrum uwagi. Wszędzie jej pełno, nigdy nie brak jej głupich pomysłów. Dziewczyna potrafi być niezwykle sarkastyczna, chamska. Jeśli jednak ktoś pozna ją bliżej, zrozumie, że to osoba, która walczy o bliskich i przyjaciół. Jest wierna i kochająca. Wystarczy jednak mały drobiazg, aby ją wściec. Jest niezwykle drażliwa, przez co bardzo często odpycha od siebie ludzi. W dodatku uwielbia imprezować. Często przesadza z alkoholem, co wpływa źle na jej życie prywatne. Każdy, kto zna ją choć trochę bliżej, wie, że Ame nigdy się nie poddaje, zawsze dąży do wyznaczonych sobie celów i jest niezwykle pracowita. Niestety dziewczyna przez rodzaj swego charakteru nie chce się angażować w życie miłosne, bawi się natomiast w przelotne związki.

//MOTTO//
„Wcale nie przeżyłam dużo. Inni mają znacznie gorzej niż ja”

//APARYCJA//
Noora to młoda dziewczyna o niezwykle jasnej, wręcz białej karnacji. Ma długie włosy w odcieniu perłowego blondu, które sięgają jej daleko za ramiona. Oczy młodej kobiety w zależności od pory roku mają odcień ciemnego, burzliwego morza, bądź jasnego, przejrzystego nieba. Nu wcale nie należy do najdelikatniejszych dziewczyn. Jest szczupła, ale nie wychudzona. Znana jest dobrze ze swoich eksperymentów z makijażem. Mocno wyrysowane brwi i czerwone (bądź różowe) usta to jej znak rozpoznawczy. Ame nie została obdarowana największym biustem, wręcz przeciwnie. Jest przysłowiową deską. Nadrabia jednak ten fakt swoimi pięknymi, długimi nogami. Dziewczyna mierzy sobie aż sto osiemdziesiąt centymetrów wzrostu, co uważa za swój duży atrybut. Zazwyczaj nosi luźne, wręcz męskie koszule, czarne spodnie i najzwyklejsze wiązane buty w tym samym kolorze. Na próby bądź występy w gronie przyjaciół jej strój zmienia się o sto osiemdziesiąt stopni – odziana jest wtedy w obcisłe, błyszczące kostiumy zwracające uwagę widza i podkreślające wykonywane figury.

//HISTORIA//
Ame pochodziła z rodziny zwykłych śmiertelników. Swoje moce odziedziczyła po pradziadku od strony matki. Gdy Noora miała dziesięć lat, jej rodzina zginęła w pożarze. Tylko jej jedynej udało się uciec szybem wentylacyjnym prowadzącym do składzika, w którym znajdowały się drzwi. Przez dwa lata tułała się po ulicach, w domach u licznych rodzin zastępczych i ośrodkach adopcyjnych. Na ulicy Noora musiała walczyć każdego dnia. To właśnie wtedy ujawniła się tajemnicza moc wmawiania innym swoich zachcianek. Ułatwiało jej to bardzo życie. Nie musiała już chodzić głodna i zmarznięta całymi dniami. Pewnego dnia do ośrodka przyszedł młody, wysoki mężczyzna, w którym Nu rozpoznała dawnego przyjaciela jej najstarszej siostry. Chłopak przygarnął ją do siebie i zapoznał z akrobatyką, gdyż sam z tego żył. Gimnastyka towarzyszyła Nu przez całe sześć lat, w końcu postanowiła opuścić przyjaciela siostry i rozpocząć własne życie.

//RASA//
Hybryda człowieka z wróżką (posiada wygląd zwykłego śmiertelnika, lecz jej umiejętności są zdecydowanie nadnaturalne).

//UMIEJĘTNOŚCI//
Noora jest w posiadaniu niesamowitej umiejętności wmawiania ludziom tego, czego aktualnie sobie życzy (Wszystko zależy od jej aktualnego humorku). Jak dotychczas nigdy jeszcze jej to nie zawiodło.

//ZAINTERESOWANIA//
Dziewczyna uwielbia tańczyć, śpiewać i uprawiać wszelkie sporty.

//MIEJSCE ZAMIESZKANIA//
Mieszka wszędzie i nigdzie. Tułacze się w domach swoich różnych przyjaciół.

//RELACJE//
ORIENTACJA: Biseksualna
PARTNER: {BRAK}
RODZINA:
Nie ma nikogo, gdyż jej rodzina zginęła w pożarze, jednakże w wieku dwunastu lat trafiła do przyjaciela jej siostry, który stał się w jakimś stopniu jej rodziną. W swoje osiemnaste urodziny opuściła jego dom, pomimo tego, że bardzo lubiła się z jego młodszym rodzeństwem. ⋨ Ojciec: William ♱ ⋨ Matka: Vilde ♱ ⋨ Rodzeństwo: siostra Anastasia ♱

//CIEKAWOSTKI//
◾ Noora uwielbia boks, którego liznęła przez lata uciekania ◾ Jest piromanką. W ogień mogłaby patrzeć godzinami.
// Noora //

AUTOR: LILAK